czwartek, 05 sierpnia 2010

mmpoznan.pl

O Lechu napisano już wiele po wczorajszym meczu. Nawet najmniej wytrawny obserwator dostrzeże, że pod względem motoryki, zgrania i przygotowania technicznego praska Sparta biła Lecha na głowę. Nie jestem w stanie wymienić jednego dokładnego dośrodkowania w pole karne, nie zaryzykuję próby znalezienia lidera poznańskiej starej zdyszanej lokomotywy.

Mógłbym pisać długo i wałkować temat, który odklepują wszyscy. Tylko po co? Nie jest tajemnicą, że drużyny Mistrza Polski co roku mają problem z wydawaniem pieniędzy przy jednoczesnym rasowym wyprzedawaniu najlepszych zawodników. Werner Liczka powiedział dla czeskiej prasy, że Sparta ma farta, że trafiła na Lecha, bo gdyby Mistrzem Polski była Wisła, mieliby ogromne problemy. Ja i pewnie większość kibiców w Polsce z czeskim trenerem się nie zgodzę. Wisła byłaby tak samo łatwym przeciwnikiem dla Prażan, gdyż w taki sam sposób jak Lech funkcjonuje. Ma wąską ławkę, przepłaconych piłkarzy i nietrafione wzmocnienia.

W efekcie co roku mamy zespoły odpadające w przedbiegach, zaszczepiające  nam najczęściej już w Sierpniu jedynie poczucie wstydu. Bo przecież tylko Krzysztof Kotorowski uratował kibiców piłkarskich w Polsce przed drugą częścią filmu pt. Levadia Tallin. A może trzeba było dać Azerom spróbować powalczyć, skoro samemu nie wykorzystało się tak słabej dyspozycji Sparty w Pradze?

Dziś dalsza część koszmaru? Ostatnie 8 dni Polskich klubów w Pucharach to totalny blamaż(porażka Ruchu, Jagiellonii, Wisły i dwukrotnie Lecha), jest więc podstawa, by sądzić, że jedyne co nam pozostanie po godzinie 22  to bić pokłony Michelowi Platiniemu i jego reformie, która pozwala Lechowi jeszcze się zrehabilitować.

Jest tylko jedna recepta dla Polskich drużyn grających dziś w Lidze Europejskiej na zmazanie plamy: AMBICJA. Skoro brak umiejętności, pieniędzy, doświadczenia i nazwisk rzeczą naturalną już jest, to chyba- choćby przy mizernym rezultacie- ambicja będzie miłym zaskoczeniem...

Zakładki:
Tagi