czwartek, 19 czerwca 2014

 

fot: https://www.flickr.com/photos/vitorguerson/1805439242/

Dynamika przypominająca II Wojnę Światową. Z jednej strony Hiszpania, dając sobie strzelić siedem  goli w dwóch meczach, odpada z turnieju w Brazylii, z drugiej ABW w redakcji  tygodnika „Wprost” i Sylwester Latkowski na tapecie. Idealne rozłożenie akcentów na front wschodni i zachodni.

 

Dzieje się aż nadto. W Polsce największe po Katastrofie w Smoleńsku poruszenie, kiedy do redakcji „Wprost” wkraczają wszyscy tam  niepotrzebni. Od ABW przez prokuratora, na hienach Ikonowicz&Wipler kończąc.  W tym samym czasie na drugim końcu świata reprezentacja największych” dominatorów”, jakich futbolowa historia urodziła – Hiszpanów, w stylu przypominającym tych wymienionych wyżej, jako pierwsza drużyna Mundialu odpada z turnieju. Nie sposób nie wyczuć analogii - dwie burze, które traf chciał, grzmią w tej samej chwili. Jeden dylemat, w którą stronę skierować uwagę?

Z dwojga istotnego wybieram maestrię brazylijskiego turnieju, o politycznej rewolcie jedynie napomykając. Dzisiejszy dzień będzie brutalnym pożegnaniem z być może najlepszą w historii reprezentacją piłkarską. Nie będę wstukiwał patetycznie – byłoby to niestosowne przy mizerii zaproponowanej przez chłopców Del Bosque. Nie połaszę się na długie analizy – jak u większości świadków tego widowiska, dominuje cicha refleksja, szok i niedowierzanie nad tym jak mocno można runąć z piłkarskiego raju. To zresztą temat do dłuższego rozważania – czy znajdzie się w historii futbolu równie dobitny przykład defraudacji wcześniej uzbieranego dorobku? Równie definitywnie epokę świetności kończący?

Nie mam za bardzo (na razie) sposobności pochylić się głębiej nad przypadkami w Brazylii występującymi. Choć niezwykłe to święto, okraszone zwrotami akcji, gradem bramek,  sensacjami, ja pokutuję od pisania modląc się, kiedy uda się naprawić przeklętego laptopa. Pokutę przerywam chaotycznym wpisem (pożyczam laptop od siostry), który niech przyniesie dowód, że wyjątkowość tego Mundialu nakazuje pisać dalej. Uciekam tylko na chwilę – Maciej Iwański już krzyczy na reprezentacje Chorwacji i Kamerunu, toteż i temu należy uwagę poświęcić. Z konkretnymi wnioskami wracam późnym wieczorem.

 



Zakładki:
Tagi