środa, 05 czerwca 2013

Przenikliwe zimno, grząska murawa, idiotyczne okrzyki kiboli Cracovii i dramatyczna cisza na pożegnaniu Jurka Dudka - to otoczka spotkania Polska - Liechtenstein.

Przed meczem pisałem o sposobie w jaki Jurka Dudka pożegnali kibice i piłkarze Realu Madryt, kiedy ten kończył karierę klubową. I choć zestawianie tamtego spotkania Realu wobec sparingu kadry z Liechtensteinem jest jak niemiecki Ring Berliński do polskiej Autostrady A18, to jednak chciałem liczyć na godne uhonorowanie polskiego bramkarza na naszej ziemi. Niestety... Jak to ostatnio z kadrą bywało, nie udało się. Kibicom, piłkarzom, nie wyszło też matce naturze.

Kibice podzielili się na dwa obozy. Tych nadpobudliwych, wznoszących wulgarne okrzyki obrażające jeden z krakowskich klubów i tych nie potrafiących wydobyć z siebie choćby jednego dłuższego ryknięcia motywującego zawodników do lepszych kopnięć. Jedni i drudzy dali ciała, kwestią sporną jest tylko którzy bardziej. Ci którzy nie wywiązują się z zadania sobie założonego by wspierać swój naród, czy ci wywiązujący się ze swoich założeń by siać nienawiść i złość? I jedni i drudzy zapomnieli już o zgodzie podczas meczów Reprezentacji, walce o przywrócenie Orła na koszulki, czy atmosferach panujących nie tak dawno przecież na Śląskim.

Piłkarze? Nazywani tak przez nas dumnie zawodnicy, którzy od meczu z Anglią w październiku 2012 roku nie zagrali dobrego spotkania okazję na rehabilitację mieli nie lada – ich kolega kończył piękną karierę. Fajerwerków jednak nie było. Nudne, momentami żenujące spotkanie dobrze obrazowała gra Kamila Grosickiego. Gra, która przez wzgląd na ograniczony zasób słów autora zostanie wymownie przemilczana. Szkoda tylko, że zmiennicy testowani na wybitnie słabym przeciwniku nie dali Fornalikowi żadnego argumentu by na nich stawiać.

Natura wreszcie! Nieprzewidywalna, piękna ale i brutalna. W ten szczególny dzień dla Dudka mogła pomóc i dać słońce nad krakowską ziemią. Mogła, ale zapomniała, że to czerwiec i spuściła nawałnicę, która omal nie doprowadziła do odwołania uroczystości. A może tak byłoby lepiej? Zostawmy już cały ten temat. Więcej pisać nie ma o czym. I Całe szczęście! 

wtorek, 04 czerwca 2013

W Realu żegnali go najwięksi pięknie. Robiąc szpaler przy linii bocznej dziękowali Dudkowi za kilka lat cierpliwego grzania ławy na Santiago Bernabeu. Tam był lubiany i szanowany. Nawet jeśli mało grał i o miejsce w składzie stawał w szranki z legendą Ikera Casillasa. U nas mają wątpliwości...

Do 2006 roku absolutna ikona polskiej kadry narodowej. „Ale że Dudka nie wzięli na mundial"- słynne zdanie ze skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju przeszło do historii bynajmniej nie dlatego, że było zabawne. Odzwierciedlało ono najbardziej druzgocącą informację maja 2006:
„Paweł, czy jesteś pewien?"- pytał zdumiony Michał Olszański trenera Janasa, kiedy ten nie wyczytał nazwiska Jerzego podczas ogłaszania powołań na Mistrzostwa Świata. Niewzruszony Janas potwierdził...

Ruszyła lawina komentarzy. Mimo, że w kadrze zaczął właśnie brylować Artur Boruc, a i do jej bram coraz śmielej pukał Tomek Kuszczak, nikt raczej nie wyobrażał sobie Biało - Czerwonych bez ubiegłorocznego zwycięzcy Ligi Mistrzów. Zasłużył i na Mundial pojechać powinien. I choć wtedy tak myśleliśmy, dziś chyba sam Dudek nie żałuje, że wówczas w Niemczech się nie znalazł. Bo Kadra w atmosferze skandalu odpadła już w fazie grupowej a trenera Janasa zastąpił Leo Benhakker. Ale i on dla rezerwowego Realu Madryt miejsca nie wygospodarował.

Mimo to Dudek się nie obraził. Próbował ratować u boku Stefana Majewskiego przegrane eliminacje do Mundialu w RPA. Nosił się z zamiarem zakończenia piłkarskiej kariery, a jednak wierzył ( i może wciąż wierzy), że końcówka zawodniczej przygody potoczyć się mogła/ potoczy się inaczej. Że nie będzie musiał tylnymi drzwiami wchodzić do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Że wspomoże kadrę nie wtedy, kiedy innym nie idzie, ale razem z nimi. Że wreszcie nie zamknie reprezentacyjnego licznika w atmosferze wątpliwości i dziennikarskich żali. Tego ostatniego najbardziej szkoda. Nie jest bowiem argumentem, że jego występ psuje kadrze przygotowania do ważnych meczów. Te najważniejsze ekipa Fornalika poprzegrywała jakiś czas temu. Bez Dudka. 

Zakładki:
Tagi