piątek, 22 czerwca 2012

fot. dlastudenta.pl

„Dostaniecie za II Wojnę Światową”, „Będzie drugi Grunwald”-jeszcze kilka miesięcy temu  takimi hasłami anonimowi internetowi pseudo znawcy historii znad Wisły zapraszali kibiców niemieckich na EURO 2012. W poczuciu swego szowinizmu gotowi byli przemierzyć najdalsze wątki prehistorii, by udowodnić sąsiadom, że pojedynki z nimi będą nie tylko tymi z gatunku sportowych.  Zacierali ręce traktując sądny dzień jako ten na EURO najważniejszy. Próżno było szukać jakiegoś przyziemnego powodu gniewu i chęci konfrontacji.  Nie zdawali sobie bojowi Polacy jednak sprawy, że na całym świecie jest naród, który o potyczkę z Niemcami prosić będzie na tyle intensywniej, że opatrzność opuści 40 milionów serc gospodarzy, wyrzucając ich z dalszej gry, a weźmie pod swoje skrzydła zrujnowany, zadłużony naród.

Grecy, bo o nich mowa od kilku dni grzmią wszem i wobec, że wygrana z Niemcami, to sprawa wagi narodowej. Powodem takiej zaciekłości są wydarzenia polityczne, których tło zostawiło w Hellenach nienawiść do Angeli Merkel i narodu niemieckiego. Nienawiść tak intensywną, że świadomość jej skali na swej skórze odczuwają ci, którzy od dwóch tygodni przebywają w Polsce i walczą o powtórzenie sukcesu sprzed 8 lat.

- Nie gramy dla siebie, gramy dla 11 mln ludzi- mówi Georgios Samaras. Chcemy, by się uśmiechnęli, by mieli powód wreszcie wyjść na ulicę świętować.

O ile grecka prasa, kibice oraz sami piłkarze podkreślają wagę polityczną tego starcia, o tyle Niemcy tonują zapędy. Trener Joachim Loew konsekwentnie zapewnia, że nie konsultuje składu z Angelą Merkel, a ona nie prosi go o zdanie w sprawach politycznych. Im usilniej jednak Niemcy będą szeptać, że gdański mecz będzie jedynie rywalizacją sportową, tym głośniej potomkowie Zeusa krzykną, że to sprawa życia bądź śmierci.

Co to oznacza dla nas, zdegradowanych sportowo Polaków? To bardzo proste. By turniej w nas nie zgasł, musimy oczekiwać bramek, akcji, rywalizacji klasy „ekstra”.  Po dzisiejszej atmosferze napięcia, hedonistycznej chęci zwycięstwa u Greków i irytującego do granic możliwości spokoju Niemców, wiemy, że choć wmawiają nam niektórzy wielką różnicę klas tej rywalizacji, my, tak samo silnie jak Grecy, mamy prawo sądzić, że dziś w Gdańsku będzie zupełnie inaczej.

 

 

 

Zakładki:
Tagi