poniedziałek, 21 czerwca 2010

Piękna Moto Arena w Toruniu

W Październiku ubiegłego roku prezydent miasta Torunia Michał Zaleski i dyrektor dysponującej prawami do organizacji imprezy Żużlowego GP firmy IMG/BSI Paul Bellamy podpisali umowę na mocy której Toruń stał się jednym z 11 miast, w których w tym roku wystartowało Żużlowe GP.

Nie bez powodu budowano piękny, najnowocześniejszy stadion żużlowy na świecie, nie bez wydźwięku odbywały się wspaniałe, wypełnione kibicami Grand Prix w Bydgoszczy i w Lesznie. W NAGRODĘ  fani speedwaya doczekali się trzeciego GP w Polsce.

19 Czerwca Toruń nie okazał się gościnny dla zagranicznych żużlowców! Całe pudło obsadzili Polacy! Jeszcze nigdy trzech zawodników z tego samego kraju nie stało w Grand Prix jednocześnie na podium! Tomasz Gollob udowodnił, że na razie w tym sezonie nie ma sobie równych. Bydgoszczanin wie jak nikt, że jeśli nie w tym roku to chyba nigdy i maksymę tę powtarza sobie przed każdym startem. Efekt piorunujący. Kolejne zwycięstwo i podskok na pozycję lidera po 5 GP. Drugi był Rune Holta, a trzeci Jarosław Hampel. Jak trzej tenorzy śpiewali hymn Polski.

Oby więcej takich akcentów. Wypada podziękować Miastu Toruń i jego włodarzom, którzy włożyli gigantyczny wysiłek w to by teraz miliony rodaków w kraju cieszyło się z olbrzymiego, historycznego sukcesu. Przypatrzmy się dokładniej pracy Tomka Golloba ale i pozostałych naszych żużlowców, przecież jesteśmy drużynowym Mistrzem Świata, Tomek prowadzi i jest zdeterminowany by być najlepszym, Jarek szaleje... O zgrozo, żużlowe eldorado trwa od wielu lat i chyba nic nie jest w stanie tego zepsuć. Czekamy na mistrza! Wielkie brawa

Tagi: żużel
02:20, wierzycastg
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 czerwca 2010

Fernandes zaraz strzeli gola

foto: sport.interia.pl

A więc w końcu. Po przewidywalnych meczach, po zachowawczych smutach- wreszcie Mundial stał się Mundialem. Nareszcie Impreza w RPA przypomina wydarzenie, które odbywa się co cztery lata, a wynik idzie na cały świat. Ten mój optymizm zawdzięczam zespołom Hiszpanii i Szwajcarii. Pierwszy raz jestem świadkiem tak wielkiej sensacji. Porażka Francji z Senegalem w Korei i Japonii to pikuś wobec dzisiejszego zwycięstwa Szwajcarów.

Zespół Otmara Hitzfelda wykonał fantastyczną pracę. Mimo braku Freia zdołali wypuszczać się pod bramkę Casillasa i strzelić bramkę. Fernandes uwolnił z siebie duszę prawdziwego walczaka. Biegał po obrońcach, atakował rywali, główkował...  Helwetów nie złamała nawet strata Senderosa. Bronili jak lwy i wybronili trzy punkty. Punkty które dają im ogromne nadzieje na awans nawet z pierwszego miejsca w grupie!  Zostały im mecze z Hondurasem i Chile, a to na papierze znacznie łatwiejsi rywale do pokonania. Ale to dopiero początek drogi.

Jeden dylemat Szwajcarzy rozwiązali- pomogli mi dokonać wyboru, komu kibicować na tym Mundialu. Zawodzi moja Portugalia i WKS z Afryki, toteż zostaję przy narodowych koszulkach i od dziś gorąco trzymam kciuki za SZWAJCARIĘ. Liczę na to że staną się czarnym koniem tej imprezy i dojdą daleko do fazy pucharowej.

A Hiszpanie? Mają nóż na gardle. Muszą wygrać oba mecze i śmiem twierdzić, że czeka ich tak samo tudna przeprawa jak w meczu inauguracyjnym. Do tego dochodzi presja ze strony prasy i kibiców. To może zmotywować Mistrzów Europy, ale może też plątać im nogi.

Mundial wygrał, wreszcie, a jeszcze dziś zaczyna się druga runda meczów grupowych. Tu już nie będzie kalkulacji. Na pierwszy ogień gospodarze z Urugwajem. Będzie bardzo ciekawie i myślę, że 16 Czerwca będziemy mogli ogłosić przełomowym dniem Mundialu. Umarła nuda niech żyje Joga Bonito!

wtorek, 15 czerwca 2010

foto: wprost.pl

Jak inaczej nazwać działania Słowaków przez 90 minut meczu z Nową Zeandią niż głupotą? Grając z amatorami, mając wszystkie atuty po swojej stronie Słowacja w pierwszej połowie wyglądała żenująco słabo. Ataki były chaotyczne , bez pomysłu, a poza Wiessem nie można było nagrodzić brawami żadnego z graczy naszych południowych sąsiadów. Pozwalano nowozenandczykom na zbyt wiele, a jak mawia porzekadło piłkarskie- niewykorzystane sytuacje się mszczą.

Wydawało się, że bramka zdobyta ze spalonego przez Słowaków ustawiła mecz. Prowadzenie uśpiło do reszty Słowaków, którzy oddali pole niemającym już sił przeciwnikom. Klasowy zespół skarciłby rywali dwiema udanymi kontrami. Słowacy zaś pozwalali bezkarnie wchodzić amatorom w obręb swojej szesnastki. Mimo nieporadności Nowej Zelandii nasi grupowi rywale z eliminacji pozwalali na ponowne wrzutki w pole bronione przez Jana Muchę.

Głupota musiała się zemścić. W doliczonym czasie gry Reid ustalił wynik na 1:1. W przebiegu całego spotkania Nowa Zelandia dała z siebie wszystko, mimo braku umiejętności podjęła rękawice z biernymi do bólu Słowakami. Opłaciło się.

A Słowacja? Brak ofensywnych akcji bocznych obrońców, ignorancja w defensywie, niewidoczny Hamsik- jeśli mogą mieć do kogoś pretensje, to tylko do siebie.

 

Mecz Nowej Zelandii ze Słowacją był najsłabszym widowiskiem na Mundialu i chyba żadne kolejne spotkanie nie będzie miało szans upaść do tak niskiej rangi. Zastanawiałem się, czy to mecz Mundialu, czy spotkanie ligi okręgowej? O ile po Nowej Zelandii mogliśmy się słabej gry spodziewać, o tyle aż krew mnie zalewa, że tak kiepska drużyna pokonała dwa razy naszą reprezentację, a teraz w "marnuje" tak łatwą grupę. Z tej grupy na 100% awansują Włosi i Paragwaj.

Czas teraz na coś lepszego. Wybrzeże Kości Słoniowej- zespół odważny, naszpikowany ciekawymi graczami z wielką, ofensywną Portugalią. Po tak słabym meczu, który przed chwilą widziałem, nawet słabo grająca wyżej wspomniana para nie ma prawa zostawić po sobie złego wrażenia.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Niemcy po medal!

foto: mundial.wp.pl

Tak więc, jak chciałem, tak się stało- Ghana wygrała mecz. Nie na to jednak chciałem zwrócić uwagę. Ciekawym jest jak dużo czerwonych kartek pokazują sędziowie w tych pierwszych meczach. Za nami osiem meczów a sędziowie wyciągnęli już cztery czerwone kartoniki! To jak na wagę spotkań mundialowych bardzo dużo.

Wartym zauważenia jest to, że we wszystkich meczach dotychczas rozegranych, drużyny, które przegrały nie zdołały strzelić choćby jednego gola.Dziś kolejnym bolesnym looserem okazała się Australia. Fani Johna Travolty niech składają kondolencję... Machina Niemiecka, mimo problemów, braków kadrowych, pokazała klasę i zagrała z dotychczas prezentujących się drużyn najlepiej i najefektowniej. Podopieczni Joachima Loewa na pewno będą- bynajmniej w tej fazie turnieju- mało zachowawczy i efektowni. Aż chciałoby się zapytać gdzie ta żelazność , dyscyplinarność i małoefektywność niemieckiej piłki znana sprzed lat?

Dla nas miłym akcentem był występ Andraża Kirma. Piłkarz na codzień biegający nad Wisłą w Ekstraklasie zagrał przyzwoity mecz, w którym jego słabiutka Słowenia niespodziewanie wygrała z Algierią. To już kolejny piłkarz po Kalu Uche, który liznął polskiej piłki, a teraz lata w błysku fleszy i ku uwadze milionów oczu przed telewizorami.

Jutro dość ciekawie, choć mecze raczej wyraźnych faworytów, z piłkarskimi kopciuszkami. Holandia powinna sobie poradzić z Danią, a Włochy z Paragwajem. Wióry powinny lecieć w pojedynku Japonii z Kamerunem. To takie zetknięcie totalitarnego siłowego afrykańskiego teamu, z japońską precyzją i minimalizacją błędów. Taaakk, tu wytypujcie wynik?? Ja stawiam na remis z lekkim wskazaniem na Japonię.

niedziela, 13 czerwca 2010

Smutny Green

Po trzech dniach Mistrzostw Świata najwięcej kontrowersji wywołują błędy bramkarzy aka. nieznośna piłka jabulani. Dziś po raz kolejny mundialowa futbolówka odbiła się w nienaturalnie szybki sposób przed bramkarzem Algierii Faouzi Chaouchi'm. Wczoraj kiks w bliźniaczo podobnej akcji pozbawił Anglików trzech punktów w meczu z USA. Na ile piłka wypacza wyniki spotkań, a na ile są to błędy bramkarzy? Odpowiedzi na racie nie znamy, ale w miarę trwania turnieju mogą nas czekać kolejne kiksy.

Jeśli chodzi o najsłabszą i frustrującą mnie drużynę- Grecja. To zespół owiany kompleksem własnego przypadkowego sukcesu, wciąż chcący więcej niż mogący. Pamiętam wielką krytykę Rehhagela wymierzoną w naszą drużynę narodową podczas EURO 2008 po meczu z Niemcami. Jak się później okazało Grecja nie zdobyła na boiskach Austrii i Szwajcarii żadengo punktu, będąc najsłabszym zespołem turnieju. W tym roku sytuacja się powtarza. Noszony na rękach Rehhagel nie może sporostać oczekiwaniom kibiców, a trzon zespołu z 2004 roku jest przestarzały i nieskuteczny.

Jeśli chodzi o gospodarzy- zespół ambitny, niesiony ogłuszającym trąbieniem południowoafrykańskich wuwuzeli ma szansę wyjść z grupy, a żeby tak się stało trzeba wygrać z Urugwajem.Będzie ciężko, ale kto wie- przy takiej dyspozycji Francuzów?

Argentyna zaś, to koncert Messiego. Gracz Blaugrany objeżdża rywali jak chorągiewki łudząco przypominając swego trenera El Diego.Mecz z Koreą, myślę że będzie strzeleckim przełamaniem Higuaina, Teveza czy Milito.

USA również wyglądają ciekawie. Fizyczne przygotowanie imponuje mi i gdyby amerykański zespół grał tak jak w zeszłorocznym prologu w RPA nie miałbym wątpliwości, czy wyjdzie z grupy. Problemu jednak mieć nie powinni- została im do ogrania osłabiona Algieria i mierna, bezbarwna Słowenia.

Czeka nas wiele emocji. Uciekam na mecz Serbii i Ghany gorąco wierząc a ambicję i umiejętności tych drugich.

 
1 , 2
Zakładki:
Tagi