piątek, 27 maja 2011

foto: http://supergigant.blox.pl

Łukasz Kubot po rozprawieniu się w II Rundzie z Berlocqiem jest już w gronie najlepszych 32 tenisistów turnieju Roland Garros. Zwycięstwo w następnej rundzie wydaje się w zasięgu ręki, gdyż przeciwnik- Alejandro Falla sklasyfikowany jest na 120 miejscu w rankingu ATP. Podobnie jak Polak w I rundzie, Falla(z tym że w II rundzie) wyeliminował wyżej notowanego- rozstawionego z nr 20 Floriana Mayera. Największym atutem sobotniego przeciwnika naszego reprezentanta zdaje się być doświadczenie. Falla grał w 19 turniejach głównych wielkiego szlema, raz meldując się w 3 rundzie Australian Open, resztę zmagań kończąc na pierwszych i drugich rundach. Niewątpliwym handicapem po stronie Kubota jest gra przy siatce- umiejętność której Falli wyraźnie brakuje(244 miejsce w rankingu deblistów). By sprostać wyzwaniu i pokonać Kolumbijczyka, Kubot musi zaskakiwać kultowym już w tegorocznych występach French Open zagraniem serwis+wolej.

Do tego, że jest o co grać Polaka przekonywać nie trzeba. Dzięki dwóm fantastycznie wygranym rundom tenisista z Lubina pnie się w górę światowego rankingu, a co za tym idzie, ma realne szanse, by w następnym turnieju wielkoszlemowym wystąpić bez przebijania się przez eliminacje.

Dodatkowym motywatorem może być korzystna drabinka turniejowa, która może wywindować zawodnika urodzonego w Lubinie nawet do Ćwierćfinału paryskiej imprezy. Po odpadnięciu Jurgena Melzera, przy ewentualnym zwycięstwie w Polaka w III rundzie, trafi on na pewno na  nierozstawionego zwycięzcę Argentyńsko- Czeskiej pary Chela(ATP34) vs Rosol(ATP111). Ten pierwszy zdaje się być bardzo solidnym graczem. Ma na koncie cwierćfinał US Open(2007) oraz czwarte rundy w US Open(2002) i na twardych kortach w Australii(2006). Zawodnik ten ma jednak 32 lata i ostatnie duże sukcesy na wielkich imrezach osiągał właśnie 4 lata temu na kortach w Stanach Zjednoczonych.

Jeśli zaś chodzi o szlemowe doświadczenie Czecha: jeden jedyny występ na US Open zakończony na pierwszej rundzie(2010). Tegoroczne popisy na mączce to debiut zawodnika naszych południowych sąsiadow na kortach Rolanda Garrosa i wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadają, że runda III to chyba obecny szczyt jego możliwości.

Z powyższej analizy jasno wynika, że przy maksymalnej mobilizacji i odrobinie szczęścia, skazywany wcześniej na porażkę Polak, ma szansę zdetronizować swoich rywali i spotkać się w 1/4 finału z wielkim Andy Murray'em. Do tego jednak wciąż jeszcze daleka, ale jak najbardziej możliwa droga.

środa, 25 maja 2011

Roy Jones Jr to niewątpliwie jedna z największych ikon bokserskiego świata. W swej bogatej karierze był mistrzem świata katogorii średniej, super średniej, półciężkiej i ciężkiej. Stylem walki, kończącymi ciosami i nonszalancją przypominał innego wielkiego boksera- Muhammada Ali.

Oboje poza wielkimi umiejętnościami bokserskimi w ringu pokazywali show. Zarówno Ali jak i Jones charakteryzowali się prowokatorskim zachowaniem, Musieli błyszczeć, dyskutować i wygrywać, bo to potrafili najbardziej i to mieli we krwi. Każdy doskonale pamięta zwycięstwa i sławę obu, bo były to kariery bez precedensu. Gdyby działali w duecie, w pojedynku na Trash talking nie znaleźliby swoich pogromców. Obaj ci wielcy mistrzowie posiadają jeszcze jeden wspólny mianownik...

Niemiłosiernie obijany Ali pod koniec walki z Holmesem

2 Października 1980 r. miał być dniem wielkiego powrotu na ring najpopularniejszego boksera świata- Muhammada Ali. Mimo absolutnej dominacji w epoce bokserskiej lat 60-tych i 70-tych Cassius Clay(pierwotne nazwisko Alego) nie mógł pogodzić się z faktem, że nigdy nie zunifikował pasów WBA(który posiadał) oraz WBC(którego pożądał). Na drodze do zgarnięcia pasa WBC stał ówczesny mistrz tej federacji, słynny Larry Holmes. Przed tą walką przyjaciele Alego ostrzegali go przed przepowiadaną klęską. Jak to miał w zwyczaju Ali, przyjaciół nie posłuchał, choć w kilka miesięcy schudł 30 kg. 

 

W Caesars Palace w Las Ves Vegas specjalnie na ten pojedynek wybudowao pawilon z ringiem. 

Holmes, król nokautu pięściarz o niedźwiedziej sile, nazywany był "Mordercą z Easton". Uważał, że Ali nie powinien przetrzymać 8 rund, a najlepiej byłoby gdyby pozwolił się szybko znokautować. Myślał prawidłowo. Ali podczas walki był wyczerpany. Odgrywał rolę worka treningowego ośmieszając się niemal w każdej rundzie. Widzowie z dezaprobatą i politowaniem odwracali głowy... W 10 rundzie wieloletni menedżer Alego Angelo Dundee rzucił ręcznik poddając swego podopiecznego.

 

 ostatnia runda pojedynku z Trevorem Berbickiem

 

Poobijany Ali powinien wtedy zakończyć karierę. Stało się inaczej.12 grudnia 1981 roku był cieniem samego siebie. Nie miał szans z młodszym o 12 lat przeciętnym Trevorem Berbickiem. "Czas mnie dogonił"- stwierdził po walce 40 letni ówcześnie Muhammad Ali.

 

 

Przedstawione wyżej upadki niemal wzorowo kopiuje Roy Jones. Legenda, która za wszelką cenę chce udowodnić, że czas jej nie dogoni, mając sławę, pieniądze i szacunek, rozmienia te wszystkie elementy na drobne. Najpierw ośmieszył Jonesa walijski champion Joe Calzaghe zwyciężając jednogłośnie na punkty:

Później upokorzył go Australijczyk Danny Green:

W międzyczasie była jeszcze szopka promocyjna z Bernardem Hopkinsem(Roy przegrał na punkty).

Ostateczny jednak chyba cios zadała wielkiemu niegdyś Jonesowi Juniorowi rosyjska nadzieja wagi cruiser Denis Lebedev:

 

 

 

Nie sposób nie znaleźć analogii między tymi dwoma znakomitymi bokserami. Oboje zapomnieli, że sportowiec to nie wino, a jego sława jest z wosku. W opozycji do nich postawić można George'a Foremana, albo Evandera Holyfielda, którzy swe kam beki mogli zaliczyć do udanych. O tym jak się sstarzeć pokazał również wsponiany wyżej Hopkins. Co ich różniło od Alego i Jonesa? Może większa wyobraźnia, może większy respekt do rywala, albo uczciwsza chęć powrotu na szczyt. Tego nie wiemy. Pewnym jest że czas dogonił Jonesa.

wtorek, 24 maja 2011

foto: PAP/EPA

 

Mecz Kubota elektryzowal mnie od początku French Open. Pełen nadziei w niedzielę przystąpiłem do oglądania francuskiego Wielkiego Szlema.

Na początek Agnieszka Radwańska rozprawiła się gładko ze swoją rywalką, a mecz pokazywany był w Eurosporcie, toteż liczyłem na to, że i dziś będę mógł oglądnąć Łukasza Kubota na żywo. Niestety w planach stacji były mecze Sharapowej i Nadala, jednak pojedynek dwunastej rakiety świata(Almagro) z zawodnikiem z eliminacji(Kubot) nikogo(może poza pewnymi wyjątkami do których się zaliczałem) nie elektryzował.

Odpaliwszy relację live na oficjalnej stronie Roland Garros do granic wytrzymałości ściskałem swoje kciuki. Jakaś dziwna nostradamusowska antycypacja podpowiadała mi, że Lubinianin powalczy w tym meczu. Pierwsze dwa sety to rezultaty potwierdzające, kto był faworytem tego spotkania. Gładkie 6:3 i 6:2 zwiastowały szybki koniec meczu i łatwe zwycięstwo Hiszpana.

Ja jednak nie dałem za wygraną. Widząc 3:3, 4:4 w trzecim secie prężyłem się na sensację, a może chociaż na łut szczęścia, który pozwoliłby Polakowi wyjść z meczu z twarzą. Z drugiej strony podziwiałem ogrom tej imprezy, patrzyłem na wyczyny największych i ze smutkiem weryfikowałem różnicę klas pomiędzy najlepszymi a Kubotem. Argumenty jakie miał nasz tenisista po dwóch setach równały zeru. 

A jednak! Mordercze, wygrane dwa tie-breaki, mimo tego, że Hiszpan przełamywał Polaka zdawałoby się w kluczowych momentach setów.

Decydująca partia, tak jak wcześniejsze rozpoczęła się źle dla Polaka. Almagro wygrywał swoje podania, a nasz tenisista nie był w stanie utrzymać swego serwisu. Wynik 3:0 dzielił trzema gemami Hiszpana od końcowego sukcesu. Wtedy Kubot po raz kolejny pokazał niesamowity chart ducha zmuszając się do niemożliwego deklasując Hiszpana i przechodząć do następnej rundy.

Łukasz Kubot wyciągnął wnioski z poprzednich turniejów, gdzie prowadząc oddawał wygrane mecze. Teraz wcielił się w rolę ofiary i sam skutecznie zaatakował swego oprawcę. W następnej rundzie tenisista pochodzący z Lubina będzie miał teoretycznie łatwiejsze zadanie. Na przeszkodzie do III rundy stanie 69 w rankingu ATP Carlos Berlocq. Czy Kubot zaskoczy wszystkich tak jak dwa lata temu w Australian Open, gdzie wdrapał się do 1/8 finału? Czy wystarczy mu sił po heroicznej walce z Almagro? Faworytem nie będzie nie tylko dlatego, że jest niżej notowanym tenisistą. W tym roku na mączce Polak nie prezentował się najlepiej. Każda zła passa jednak kiedyś się kończy i kto wie czy dla Kubota turniej na kortach w Paryżu nie będzie trampoliną podobną do tej, która wywindowała go na 41, dotychczas najwyższe w historii miejsce w ATP. Gorąco w to wierzę.

Zakładki:
Tagi