niedziela, 25 kwietnia 2010

foto: bokser.org

Ostro protestowałem po gali, w której Maciej Zegan niedalej jak 1,5 miesiąca temu zwyciężył niesłusznie w wyniku skandalicznej decyzji sędziów. Bardzo zraziłem się wtedy do walk organizowanych w Polsce i wiedziałem, że proceder krętactwa będzie postępował. Nie sądziłem zaś, że przybierze on taką skalę. Wczoraj na gali Wojak Boxing Night doszło do prawdziwego skandalu.  Każdy kto oglądał walkę "Cygana" Kosteckiego werdykt 117:110, 117:111 i 118:110 na jego korzyść uzna za straszną niesprawiedliwość.

Sam Dawid mówił, że jeśli chce walczyć z najlepszymi, to musi takie walki jak ta dzisiejsza wygrywać bez problemów. Jakby na przekór swej wypowiedzi najpierw walczył słabo, potem został wywindowany przez sędziów, a na koniec stwierdził, że "nie spodziewał się tak twardego oporu". Jak dla mnie Kostecki był dużo gorszym pięściarzem od przeciętnego Rumuna.

Warto więc zadać sobie pytanie, czy jest sens dawać mu zwycięstwa w prezencie, skoro wypuszczony na lepszego przeciwnika zostanie najprawdopodobniej w łatwy sposób znokautowany? Za granicą nie będzie miał żaden z pięściarzy ze stajni Wasilewskiego protekcji sędziowskiej- mało tego, nie wiadomo, czy nie będą musieli się zmierzyć z niesłusznym wynikiem.

Zostawiając Gdynię spójrzmy za ocean. W opozycji do całego tego bagna odbyła się walka fantastycznego Tomka Adamka, który zdetronizował Arreolę w sposób jednoznaczny- bez pomocy sędziów. To przykład prawdziwego bokserskiego zawzięcia, klasy sportowej i wiarygodności. Takich walk, gal bokserskich, życzę wszystkim kibicom tego pięknego sportu.

08:02, wierzycastg
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 kwietnia 2010

Zidane traktuje z główki Materazziego

foto: www.egyptianplayers.com

Reprezentacja Francji to drużyna, która według wielu sympatyków futbolu nie powinna jechać na Mundial do RPA. Abstrahując od słuszności tych tez, Trójkolorowi stali się ofiarami medialnej nagonki. Żal mi ich było, w sumie nie zasłużyli na takie słowa krytyki, a przypadek w futbolu i błędne decyzje sędziów są przecież na porządku dziennym. Intensywność kontrowersji i krytykantów patrzących na ręce Francuzom przybierze teraz na sile.

W Sobotę, gdy ujawniono aferę seksualną zawrzało w całej Francji. Nie wróży to nic dobrego francuskim piłkarzom a już na pewno nie pomoże w przygotowaniach do południowoafrykańskiego mundialu. O ile w siłę rośnie Ligue 1 a w szczególności największe kluby tej ligi, o tyle reprezentacja, która na przełomie XX i XXI w była Mistrzem Świata i Europy popada w propagandowy marazm. Nie lubią jej gazety francuskie, coraz więcej kibiców hołduje rugbystom, uznając Stade de France mekką tego sportu, często zapominając, gdzie świętowali zwycięstwo piłkarskie nad Brazylią 3:0.

Chciałbym by drużyna takich wirtuozów jak Henry, Makelele, Trezegued, Ribery, Abidal grała pięknie dla oka i tworzyła spektakle jak za lat '98, '00. W RPA na to się nie zanosi, a przecież Les Bleus bronią Wicemistrzostwa z Niemiec. A może czas na rewanż? Zemstę na gazetach, mediach, chęć rehabilitacji za skandale? Będę bacznie się przyglądał Trójkolorowym na MŚ.

środa, 07 kwietnia 2010

Arsene Wenger

foto: redlog.pl

 

Natłok obowiązków nie pozwala za dużo pisać, więc krótka notka o Champions League.

Po pierwsze: Motto tytularne wzorowo wykorzystał Bayern, ale dodać trzeba, że nie była to żelazna taktyka niemieckiej piłki. Bayern, niewidoczny w I połowie rozhulał się w drugiej części gry. Czerwone Diabły poczuły się za pewnie przy prowadzeniu 3:0. Przypadkowa bramka Olicia, potem kompletnie oddana inicjatywa Bawarczykom i musiało się zemścić. Sensacja stała się faktem.

Po drugie: Najsłabszy półfinalista Lyon. Dla mnie to drużyna która nie zasłużyła do końca na semifinal. Tak, tak wiem- 3:1 w pierwszym spotkaniu, ale to Bordeaux dominowało na Stade Gerland, stwarzało lepsze wrażenie i więcej sytuacji. To samo działo się w drugim meczu, gdzie Olympique jeśli już stwarzał jakiekolwiek zagrożenie bramce rywali, to ze stałych fragmentów gry. Do tego głupie zachowanie Aly Cissokho łaskawie potraktowane przez sędziego

Po trzecie: Mourinho! Inter miał najłatwiejszą przeprawę w ćwierćfinale. CSKA to nie był zespół który choćby przez chwilę w drugim spotkaniu mógł wygrać dwumecz. Włoski klub nie powalił ani swą grą, ani skutecznością(dwa zwycięstwa po 1:0) Prawdziwy test dla zawodników z Mediolanu już niedługo w starciu z wielką Barcą.

Po czwarte: Leo Messi. Dlaczego po czwarte?? Cztery gole wbił Argentyńczyk chłopcom Wengera szybko pozbawiając ich jakichkolwiek złudzień na grę w ćwierćfinale. To piłkarz, który jak całkiem niedawno dla Blaugrany Ronaldinho, może przesądzić jednym dotknięciem buta o losach całego spotkania. Powiedzieć, ze w pojedynkę "załatwił" Kanonierów, to spore nadużycie, ale zadać pytanie, czy Barca przeszłaby dalej bez wielkiego Leo, to chyba nie grzech... Szkoda Gunnersów, to bardzo ambitny zespół, lubię kluby, które hołubią młodzieży, płacą mniej, ale zawsze tworzą kolektyw. Niestety taktyka Wengera bierze łeb kiedy jego podopieczni grają o wysoką stawkę mając naprzeciw rutyniarzy pokroju Xavi'ego czy Puyol'a.

Zakładki:
Tagi