niedziela, 28 lutego 2010

Brąz Polek, radość

zdjęcie: sport.pl

Po fantastycznym biegu Justyny Kowalczyk poczułem wrzeszcie ulgę, zrozumiałem, że te Igrzyska dały mi i chyba wszystkim interesującym się sportem Polakom to czego oczekiwałem. Zwycięstwo, złoty krążek. Rodak, a raczej piękna rodaczka była najlepsza. Wygrała swą nieustępliwością i zacięciem sportowym. Zasłużyła na najwięszke laury. Rozejrzałem się po medalach. Złoto, srebro i brąz biegaczki z Kasiny Wielkiej i dwa srebra Adama Małysza, czyli sukcesy ludzi, na których od rozpoczęcia Olimpiady najbardziej liczyliśmy.

Pomyślałem- brakuje nam sensacyjnego, spektakularnego sukcesu. Glorii podobnej do tej, którą przeżywał Sylwester Bednarek w Berlinie w ubiegłym roku, podobnej do zwycięstwa świętej pamięci Kamili Skolimowskiej w Sydney w 2000 roku. Późnym wieczorem otrzymałem to czego tak bardzo chciałem. Polskie łyżwiarki szybkie zupełnie nieoczekiwanie, gdy już większość ekspertów łącznie z prezesem PKOl Piotrem Nurowskim robili podsumowania dorobku medalowego naszych rodaków, zdobyły brązowy medal ocierając się o finał. Prezes Nurowski powinien odszczekać swe słowa dezaprobaty dla występu Biało-czerwonych w Richmond.

Nasze brązowe medalistki cieszyły się nesamowicie. Wiedziały, że przekroczyły granicę dla nich na początku nierealną. Ich łzy szczęścia dały mi do zrozumienia jak wielką sprawą jest ten brąz. Marzenia spełniły się. Paradoksalnie ten medal wywołał we mnie największe wzruszenie. Emocje bijące z twarz naszych panczenistek podsuwały mi pobożne życzenie- chwilo trwaj wiecznie!

Wielkie gratulacje za walkę i utarcie nosa tym, którzy zbyt szybko zapomnieli, że Vancouver 2010 zakończy się w Niedzielę po finale hokeja, a nie w sobotę po biegu Justyny Kowalczyk.

piątek, 26 lutego 2010

Artur Sobiech

 

Już dziś rusza piłkarska Ekstraklasa. Po ponad 2 miesiącach przerwy ligowcy wracają na boiska. Wiosna będzie wyjątkowa, bo aż 4 kluby będą grały nominalnie mecze jako gospodarz nie na swoim stadionie, a Legia przy pustych trzech trybunach Wisła męczyć się będzie w Sosnowcu, Cracovia na Suchych Stawach, Kolejorz poczuje smutę wroniecką, Arka zagra na Narodowym Stadionie Rugby. Na pewno wpłynie to na frekwencję, ale coś kosztem czegoś. Za 2 lata prawie wszystkie stadiony drużyn Ekstraklasy będą spełniały europejskie standarty.

Rozpoczynająca się dzisiaj 2 runda zapowiada się szalenie ciekawie. Zacznijmy od dołu tabeli, bo tam działo się najwięcej na rynku transferowym i w meczach sparingowych. Outsider ligi- Odra zagrała va banque. Przy pomocy biznesmena-piekarza Dariusza Kozielskiego, Wodzisławianie zakupili 8 nowych piłkarzy, w tym nazwiska wywołujące ogromne emocje jak: Cantoro, Onyszko, Kalu(opowiadający w wywiadach, że C. Seedorf jest dla niego jak ojciec). Wygrany sparing 4:0 z GKS-em Katowice tylko zaostrzył apetyty kibiców ze śląska. Odra może na wiosnę sprawić kilka niespodzianek, a przy sprzyjających wiatrach utrzymać się w lidze.

Polonia prowadzona przez Jose Mari Bakero sukcesywnie wchłaniana jest przez hiszpańską myśl szkoleniową, piłkarzy z Płw Iberyjskiego, oraz sparingi z takimi tuzami futbolu jak Valencia(1:1) i Zenit(1:0). Jesienią brakowało czarnym koszulom zdecydowanie środkowego pomocnika, Trałka grał poniżej oczekiwań, a Radosław Majewski uciekł za granicę. Teraz ma się to zmienić za sprawą Andreu Mayoralem. O ile nazwisko to nic mi nie mówi, o tyle drużyny w których grał- Barcelona B, Sporting Gijon, z którym awansował do Primera Division- budzą respekt. Jak sam Andreu twierdzi, w młodzieżówce Barcy grał z takimi sławami jak Messi, Iniesta. Zobaczymy, czy w szarej polskiej lidze będzie gwiazdą, jedno raczej jest pewne, że w Polonii dostanie-przynajmniej na początku-status gwiazdy. Udany okres przygotowawczy daje podstawy, by mysleć, że największą bolączką włodarzy Polonii jest teraz murawa stadionu [rzy Konwiktorskiej, nie forma sportowa piłkarzy.

Zagłębie Lubin ma problemy czysto trenerskie. Po odejściu Franciszka Smudy, trenerem został obwieszczony Marek Bajor. Niestety Bajor nie posiada trenerskiej licencji UEFA, nie chodzi na kursy, ale jak zapewnia prezes PZPN- problemu nie będzie. Na rynku transferowym głośnym transferem było pozyskanie serbskiego bramkarza- Bojana Isailovicia. Batalię o tego zawodnika Lubinianie wygrali z Partizanem Belgrad. Serb w zeszłym roku został obwieszczony bramkarzem rodzimej ligi. Ile razy będzie musiał ratować lubinian z opresji? Obawiam się, że będzie miał ręce pełne robty- obrona miedziowych nie wygląda najlepiej.

Arka początek wiosny miała fatalny, później był marsz w górę tabeli, ale ostatecznie piłkarze znad morza zatrzymali się na 13 miejscu z dorobkiem 15 punktów. Żółto-niebieskich wzmocnili trzej zawodnicy, dwóch egzotycznych napastników, szczególne zaciekawienie budzi Tschibamba, który podbijał ligę holenderską, ale sprawiał kłopoty wychowawcze. Trzecim z nabytków jest Miroslav Bozok. Zawodnik ten rywalizował z Andrazem Kirmem o miejsce w Wiśle Kraków jesienią. Teraz ma udowodnić, że jest lepszy... Jak Arka poradzi sobie na sztucznej nawierzchni Narodowego Stadionu Rugby? Czy będzie to przewaga nad innymi zespołami? Pierwsza odpowiedź już jutro w meczu z silnym Ruchem.

Trójmiejski rywal Arki zza miedzy Lechia zajmuje dużo wyższą pozycję- 6. Na rynku transferowym spokojnie, kupiono Łotysza, zatrzymano Surmę i Kapsę. Sparingi prócz bokserskich zapędów także piłkarsko napawają optymizmem. Większość wygrana w niezłym stylu, choć z przeciętnymi przeciwnikami. Lechia jest w stanie- co deklaruje trener Kafarski utrzymać swoją dobrą pozycję do końca sezonu. Pierwsze spotkanie z przemeblowaną Odrą.

Korona w sparingach prezentowała się średnio i nie zatrze miernego wrażenia zwycięstwo nad wicemistrzem bośniackim i Widzewem. Poza Gajtkowskim, którego można wyróżnić, oraz nowymi nabytkami Kaczmarkiem i Maliszewskim(po bramce z łodzianami) nie wyróżniali się specjalnie inni zawodnicy. Nikola Mijajlovic wsławił się tym, że naubliżał widzowi na jednym sparingu. Na dodatek w nagrodę dostał opaskę kapitańską. Koronę czeka ciężka wiosna, a wiele będzie zależało od dyspozycji Ediego, który w przerwie grał w niewielu sparingach.

 

Piast jak to Piast, co by tu pisać. Zapewne juz po kilku kolejkach zapewni sboie w pełni satysfakcjonujące utrzymanie. W grach kontrolnych nieźle wykonywali piłkarze gliwiccy stałe fragmenty gry. Niejednemu zespołowi z czołówki napsują sporo krwi. W dole tabeli mają sporą przewagę psychologiczną nad Odrą, którą w przerwie zimowej pokonali dwukrotnie.

 

Dla Jagiellonii ta runda będzie wiele łatwiejsza od poprzedniej, z ujemnymi 10 punktami zaczynali sezon złocisto-krwiści. Teraz celem jest utrzymanie, z czym nie powinno być żadego problemu. Duet Frankowski Grosicki nieraz pokaże swą klasę. Szkoda tylko nieprofesjonalnego rozwiązania kontraktu z Marko Reichem. Niemiec w niemieckiej lidze zasmakował pełnego profesjonalizmu- u nas został zwolniony przez... telefon. W grach kontrolnych Jaga wypadała blado nie tylko z sliniejszym Rapidem Bukareszt(0:1) ale i słabymi zespołami. Mimo to jestem przekonany, że Jaga wyląduje kilka punktów ponad strefą spadkową.

Przegrane z młodzieżowcami Dynama Kijów, porażki na obozie na Cyprze i trudności aklimatyzacyjne nowego nabytku Aleksandra Lebiediewa powodują ból głowy Oresta Lenczyka. Cracovia nie spisywała się najlepiej, do tego dochodzą problemy ze znalezieniem miejsca na grę wiosną. W dodatku zawodząca ofensywa z Matusiakiem na czele. Nie sądzę, by Pasy utrzymały pozycję do końca sezonu. Będzie to raczej batalia o przetrwanie. Pierwszy poważny test już jutro z Legią.

Śląsk już drugi rok wykonuje tę samą misję na wiosnę: pewne miejsce w środku tabeli. Piłkarze Tarasiewicza uzbierali 23 punkty, co daje im 8 punktów przewagi nad strefą spadkową. Bez spektakularnych transferów, ale z dobrym Milą i dynamicznymi braćmi Gancarczyk Wrocławianie mogą być pewni spokojnej, niemal nudnej wiosny. Wzmocniono siłę ataku Piotrem Ćwielongiem, co na pewno uatraksyjni ofensywę drużyny. Już w ten weekend zapowiada się ciekawe spotkanie z Polonią Bytom.

Polonia Bytom to fantastycznie grający zespół z początku sezonu. Poukładany, dynamiczny, efektowny. Pod koniec listopada bytomscy zawodnicy stracili wigor, przegrali kilka spotkań i spadli do środka tabeli. Zespół "wzmocnił" niechciany w Wodzisławiu Jacek Kuranty, podziękowano zaś Michałowi Zielińskiemu. Sparingi wypadały mizernie. Polonia to drużyna, która będzie w stanie sporadycznie porwać nas swoją grą, braki umiejętności nadrabia walecznością, ale na nic więcej niż 6 miejsce nie może liczyć.

Bełchatowski GKS na Cyprze odnotował bilans 3 porażki i 1 zwycięstwo w sparingach. Nie martwi to trenera Ulatowskiego, który zapewnia, że jego zespół przetestował wszystkie warianty taktyczne i na walkę o czwórkę jest gotowy. Z drużyny nie odszedł rozchwytywany Dawid Nowak, Carlos Costly i Tomasz Wróbel. Zespół wzmocni znany z dobrych występów w Kolejorzu Zbigniew Zakrzewski.Choć jego forma jest wielką niewiadomą, myślę, że może kilka razy wpisać się na listę strzelców Dobrze jesienią spisywał się Tosik, a w ataku jest zawsze groźny Ujek. Gieksa to solidny klub nie bez szans na europejskie puchary, choć na Wisłę to może być za mało.

W Chorzowie spokój, żadnego przegranego sparingu. Na rynku transferowym Ruch nie zapisał się spektakularnymi akcjami. Udało się zatrzymać szybkiego Niedzielana oraz rewelację rundy jesiennej- Artura Sobiecha. Odeszli zaś Nowacki i regularnie grający Brzyski. Jedynym faktycznym wzmocnieniem jest Arkadiusz Piech kupiony z Widzewa. Wprawdzie Waldemar Fornalik tonuje zapędy, jednak wszyscy czują, że Niebiescy są w stanie nawiązać walkę z Wisłą, Legią i Lechem. 4 miejsce po sezonie będzie wielkim osiągnięciem.

 

Walkę wielkiej trójki opiszę w oddzielnym poście.

 

czwartek, 25 lutego 2010

Sidney Crosby

photo: timesonline.co.uk

 

Ziomowe Igrzyska Olimpijskie ubogie są w rywalizacją drużyn sportowych, toteż postanowiłem pooglądać od ćwierćfinału rozgrywki hokeja. Fanem hokeja nie jestem- ostatnią transmisję tego sportu oglądałem dobre 2 lata temu i był to mecz reprezentacji Polski w dodatku przegrany. To co jednak zobaczyłem w meczach Kanada-USA i Kanada-Rosja przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rewelacyjna gra taktyczna, nadwymiarowy wysiłek, piękne bramki i fantastyczne parady. Gospodarze po przegranej z USA w grupie mieli nóż na gardle i kapitalnie zdetronizowali Niemców. Kiedy przychodziło do potyczki z Rosjanami z fantastycznym Owieczkinem wielu obserwatorów nie dawało szans hokeistom z kraju klonowego liścia. Ba od 50 lat na imprezie wysokiej rangi Kanada nie wygrała meczu z ZSRR/Rosją! Wczoraj jednak rozegrali wszystko po profesorsku. Wygrali 7:3, a świetnym dowodem na frustrację Rosjan mogą być słowa trenera. U Kanadyjczyków imponowało praktycznie wszystko, od niesamowitych niemal machinalnych kontrataków, po koncentrację od początku do końcowej syreny. Miałem wrażenie, że hokeiści tego zespołu włączają guzik z napisem "dopalacz". Takich emocji się nie spodziewałem, ale być może moje zdziwienie wynika z tego, że jedyne mecze hokejowe oglądałem z perspektywy polskiej ligi. Teraz z niecierpliwością czekam na półfinały. Tam czarnym koniem jest Słowacja, która wyeliminowała zwycięzców z Turynu- Szwedów. Najszczęśliwsi z tego faktu wydają się Finowie, odwieczni wrogowie Szwedów. Są jeszcze solidni Amerykanie. Dziś będzie ciekawie...

Didier Drogba

SanSiro na przestrzeni 7 dni dało nam to co w futbolu najpiękniesze: Starcie gigantów, z bramkami, błędami, faulami, dramatami. Tydzień temu Milan- Manchester, dziś jeszcze lepszy Inter-Chelsea. Początek zaskakujący szybka bramka Milito, przy której zdobyciu znacznie pomógł swą biernością John Terry. Od razu po niej wściekle do ataku rzuciła się Chelsea. Próbowali Lampard, Drogba, Ballack i mimo wręcz zachęcającej do uderzeń z dystansu postawy obrony Mediolańskiej próby spełzły na niczym. Inter choć rzadziej, jeśli dochodził pod pole karne graczy ze Stamford Bridge, było groźnie. Po lewej szalał Sneijder, na prawej flance po profesorsku zarówno w ofensywie jak i grze w destrukcji zachowywał się Maicon. Całością dyrygował niezmordowany Lucio, któremu jakby mało było powstrzymywać rywali, zapuszczał się pod pole karne rywala. Pierwsza połowa 1:0 dla gospodarzy.

Druga część spotkania zaczęta od mocnego uderzenia Chelsea. Bezkarnie biegnący Inanovic nie wzbudzający żadnego zainteresowania obrońców, niemal kładząc się już na murawę zdołał wyłożyć piłkę bezproduktywnemu do tego czasu Salomonowi Kalou, który strzałem po długim słupku pokonał Cesara. Tak jak tydzień temu brazylijczyk Dida, tak i jego rodak Julio Cesar nie był bez winy przy straconym golu. Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać. Esteban Cambiasso na raty pokonał potężnym strzałem Cecha. Jose Mourinho nie czekał. Przeprowadził zmianę Balloteliego za zmęczonego Mottę. Chwilę potem Włoch rozruszał prawą stronę, mijał obrońców jak chorągiewki, ale powtarzała się sytuacja z I połowy. Inter kontratakował rzadko, ale jeśli już to bardzo groźnie. Na 30 minut przed końcem meczu Petr Cech doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go z dalszej gry. W nieograniu zmiennika- 34 letniego Hilario upatrywali swą szansę gracze Interu, ale od wejścia Portugalczyka do bramki Londyńczyków gracze w niebiesko-czarnych strojach nie zdołali przeprowadzić żadnej groźnej akcji. Brylowała Chelsea, kombinacujna gra dwójkowa Anelka-Drogba, lecz większość ataków kończyła się na znakomicie dysponowanym Lucio.

Wynik 2:1 to taki chyba jedyny, który często satysfakcjonuje i zwycięzców- gospodarzy, jak i daje realne szanse na awans pokonanych- Chelsea. To taki rezultat, przy którym wszystko może się wydarzyć. Kto jest większym faworytem? To Inter będzie bronił jednobramkowej przewagi, ale Anglicy na Stamford Bridge grają fantastycznie. Jak ustawi taktycznie swój zespół geniusz techniczny-Jose Mourinho? Kto będzie największym przegranym 1/8 finału? Wszystkie odpowiedzi na te pytania poznamy po meczu w Londynie.

16:52, wierzycastg
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 lutego 2010

Łukasz Rutkowski

Od kilku lat układam naszych skoczków w kolejności ze względu na wartość sportową: Adam Małysz jako niekwestionowany mistrz, Kamil Stoch, jako ten, który może dużo osiągnąć, Stefan Hula jako ten trzeci i podskakujący chłopcy, którzy rozpromienieni sukcesami Orła z Wisły zaczęli uprawiać ten sport. Może i nieładnie wrzucać ich do worka z napisem "mierność", a moje zdanie jest zupełnie mylne i krzywdzące, ale jak spojrzę na wypowiedzi Łukasza Rutkowskiego czy Marcina Bachledy mam wrażenie, że ci zawodnicy nie wiedzą czym jest sportowy ząb, chęć ewoluowania, doskonalenia siebie. Rutkowski pytany wielokrotnie po nieudanym skoku o przyczynę takiego faktu odpowiadał bezradnie:

"No nie wiem". To ja pytam: A kto ma wiedzieć? Na dzisiejsze pytanie dziennikarza TVP, czy wykazują(mowa o polskich skoczkach) wolę walki o medal, Łukasz z rozbrajającym, wstydliwym uśmiechem odpowiedział, że nie.

Wypowiedzi, emocje po skokach i gesty Stocha każą mi myśleć, że może być z niego sportowy mistrz, na pytania co posżło źle stara się znaleźć przyczynę, ripostuje nieschematycznie, czasem z przekąsem. Po nieudanym skoku widać reakcję, ocenę samego siebie, jak chociażby dziś łapanie się za głowę po krótkim locie.  Wspomniany wcześniej Rutkowski takich tendencji nie wykazuje. Nie potrafi postawić sobie bariery dobrego skoku, wyznaczyć  celu i dążyć do niego. Sprawia wrażenie bezpłciowego.

Nie chciałbym bawić się w filozofa, czy sportowego psychologa, ale ilekroć słyszę, że Rutkowski, Hula, Miętus i cała plejada naszych skoczków lata w trenigach na równi z najlepszymi, a typując zawody oficjalne, niczym Nostradamus mogę im przyznać miejsca na końcu stawki, to mam nieodparte wrażenie, że oni mogą stanąć w jednym rzędzie z Andrzejem Gołotą w loży słabych psychicznie sportowców. Czy zawodnik, który nie wie nad czy pracować może sięgać po najwyższe laury? Nie sądzę. Jak długo będziemy słuchać sławetne "chciałem polecieć, no ale nie wiem- nie udało się"?

Wystarczy posłuchać Marcina Bachledy, który komentując swój skok 30 metrów krótszy od najlepszych mówi o swym mocnym odbiciu... Antidotum na takie gadki jest wywiad z Małyszem, który ze spokojem i obiektywizmem mówi o przygotowaniach, błędach na progu, prędkościach najazdowych, czyli o elementach rzemiosła skoków, o których chyba wspomnieni wyżej nie mają zielonego pojęcia.

 

Bez fachowej pracy nad mentalnością następców Adama, nie mamy co liczyć na medale i wczorajsze 6 miejsce, mimo zdziesiątkowanych rywali skrzętnie to pokazało. Oby kilku zawodników zrzuciło z siebie łatki zdolnych acz spalających się, a przywdziało prawdziwą postawę walczaków. Kopiujcie wzorzec- Adama, a nie bądźcie klonami Roberta Mateji. Bo cóż może przekazać Wam człowiek, który na mamucie skacze kilkukrotnie po 70 metrów. Kiepski materiał na trenera.

 

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Tagi