Blog > Komentarze do wpisu

Ribery wyrównał rachunki

foto: guardian.co.uk

Była 45 minuta, gdy Howard Webb zaprosił piłkarzy do szatni podczas ciepłego wieczoru na Camp Nou 8 kwietnia 2009 r. Na zegarze widniał wynik 4-0, a nieopodal na murawie stadionu, przy akompaniamencie wiwatujących kibiców, zdruzgotanego, zapłakanego Francka Ribbery'ego pocieszał Lionel Messi.

 

To był mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Wszyscy współczuli wtedy Bayernowi. Ledwie 45 minut wcześniej gracze z Bawarii mieli uzasadnione marzenia o równorzędnej walce w stolicy Katalonii. Nie przegrali bowiem w tamtej edycji Ligi Mistrzów jeszcze meczu, urządzili sobie kanonadę w dwumeczu ze Sportingiem a i oponenci krytykowani byli za tracenie gradu bramek. Szybko jednak okazało się, że brutalność futbolu sięga dalej niż piękna wyobraźnia Bawarczyków. Jeszcze przed upłynięciem kwadransa Eto'o, później dwukrotnie Messi, a pod koniec pierwszej połowy Henry, wykonali na rywalach egzekucję brutalną do tego stopnia, że największy twardziel boiskowy- Franck Ribery płakał w kołnierz pocieszającemu go piłkarzowi rywala. Sytuacja na tyle niespotykana, że hiszpańska Marca nazwała ją w ówczesnej korespondencji mianem „nie z tej ziemi".

 

Ten sam Messi, który władował wówczas dwa gole w dwadzieścia minut, dziś czuł niemoc nieporównywalnie większą. W przeciwieństwie do reprezentanta Trójkolorowych, zmagał się nie tylko z niedoścignionym rywalem, ale co gorsza, z własną kontuzją.

Tragizm Messiego polegał na jaźni, bo przecież bez jego gry Barcelona nie istnieje. Miał świadomość bycia jej motorem napędowym, a zarazem tym, na którego najbardziej liczą i którego za porażkę w pierwszej kolejności obarczą. A mimo to spotkanie oglądał z ławki rezerwowych. Dlatego, że musiał, czy półfinał mimo wcześniejszych zapowiedzi odpuścił trener Vilanova? Odpowiedź na to pytanie niczego już nie zmieni. Mnie interesuje jedno:
Co w pamiętny wieczór sprzed ponad czterech lat powiedział Messi Ribery'emu? Jeśli chciał mu współczuć, to od dzisiaj nie musi. Ten drugi wyrównał rachunki. Z nawiązką. 

czwartek, 02 maja 2013, wierzycastg

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Rizzitelli, *.legnica.vectranet.pl
2013/05/02 08:40:58
W 2009 najpierw było lanie 4:0 w Barcelonie a później remis 1:1 w rewanżu w Monachium.
-
wierzycastg
2013/05/02 10:28:20
Byłem pewien, więc nie sprawdzałem. Czas wyciągnąć wnioski. Dzięki, zmieniłem.
-
jacekjenes
2013/05/02 10:47:52
like ;)