Blog > Komentarze do wpisu

Janowicz - szaleniec dla tłumów.

- Oglądałem Janowicza, bardzo mi się podobał, ale w starciu z Jo-Wilfriedem Tsongą daję mu tylko 10 proc. szans na zwycięstwo - mówił przed meczem II rundy turnieju ATP w Rzymie komentator Eurosportu Witold Domański. Nie przytaczam jego wypowiedzi, by nazwać go durniem - jeszcze kilka godzin temu pod zdaniem pana Witolda podpisałbym się obiema rękoma. 

Bo przecież domniemywać można, że młody i ze świetnym serwisem, zadziorny i z zabójczym forehandem, ale na fizycznie idealnego, taktycznie wzorowego Tsongę nie miało prawa to wystarczyć. Nie miało? A jednak! Polak po raz kolejny udowodnił, że jego żadne prawa na korcie nie obowiązują. Jak czuje się skrzywdzony, to krzyczy i kłóci się z sędziami. Jak gwiżdżą na niego to podkręca atmosferę i robi im na złość przy okazji świetnie się bawiąc. Wreszcie jak ma przegrywać, wygrywa.

Janowicz to przypadek niecodzienny. Mimo młodego wieku, na tenisowe realia to zawodnik o kapitalnie wyćwiczonych elementach kortowego rzemiosła. Serwis opanowany niemal do perfekcji, znakomity forehand i nierozszyfrowany jeszcze przez rywali drop shot. Dystans jaki dzieli go do ścisłej czołówki jest wciąż spory ponieważ Polak nie potrafi jeszcze grać równo. Zagrania bajeczne, pokazywane po wielokroć w powtórkach przeplata serią nieudanych smeczów czy skrótów. Co gorsza, proste błędy przytrafiają się Jerzykowi w najważniejszych momentach spotkań. Ale za to właśnie jest uwielbiany. Funduje kibicom dramat  powodowany nonszalancją, by za chwilę czterema asami w 30 sekund zakończyć gema. I oni wiedzą, że Janowicz robi to dla nich i pod nich.  Nie zawsze daje to końcowy efekt, ale dziś w meczu z ósmą rakietą świata zadziałało.

 

Ze spotkania na spotkanie Łodzianin rozwija swoje umiejętności, uczy się nowych zagrań. Jeśli tempo jego rozwoju utrzymywać się będzie na podobnym poziomie, powinien w ciągu kilkunastu miesięcy znaleźć się w czołowej dziesiątce rankingu światowego. Musimy jednak pamiętać, że mecze w wykonaniu Jurka nie będą kopią  wzorowych spektakli Novaka Djokovicia i Rogera Federera. Nie znajdą w sobie też polotu jak u Gaela Monfilsa.  Wyznaczą za to nową, cenioną przez widownię jakość. Z Polski. 

środa, 15 maja 2013, wierzycastg

Polecane wpisy